poniedziałek, 20 lipca 2015

Wróciliśmy

Dziś wróciliśmy z wakacji.
Bardzo nie lubię powrotów z wyjazdów-Mąż powiedział, że przeżywam jak dziecko, ale mi smutno wrócić do "rzeczywistości", tym bardziej, że Mąż poszedł na noc do pracy, dziecko śpi i sama tak sobie siedzę. A jeszcze wczoraj sobie siedzieliśmy na działce na werandzie, moczyliśmy nogi w basenie i opalaliśmy się. Wspaniały jest czas spędzony razem, a teraz już go mniej będzie, zwłaszcza czas spędzony gdzieś na łonie natury, na świeżym powietrzu. Dziś jeszcze wybraliśmy się razem na lody, ale jutro już wracają codzienne obowiązki.
Ja wracam do pracy dopiero za tydzień, ale wiem że minie to szybko.
Jutro są drugie urodziny Karolinki, w środę jedziemy do teściów, w czwartek będę już szykować córcię na wyjazd z dziadkami na działkę i w piątek odstawiamy Karolinkę i babcię na działkę. Tak więc tydzień już zaplanowany. Mam nadzieję, że uda mi się w ten plan wcisnąć mycie okien i zmianę firanek;)

A co do wyjazdu to było fajnie:

Tydzień spędziliśmy nad morzem i tydzień na działce.
Nad morzem byłoby super gdyby nie pogoda. Za to na działce pogoda dopisała.

Gdy przyjechaliśmy nad morze, na Wyspę Sobieszewską to padało, wręcz lało. Potem się wypogodziło więc pognaliśmy na plażę i plażowaliśmy dwa i pół dnia. Z tym, że na koniec siedziałam na plaży w kompletnym ubraniu. Dobrze, że wynajęliśmy pokój w Sobieszewie- to dzielnica Gdańska więc jak pogoda się już całkiem zepsuła to zwiedzaliśmy Gdańsk. Byliśmy tam też w zoo (gdzie strasznie zmarzłam). Mieliśmy w planach wejście do aquaparku, ale kolejka była taka, że stalibyśmy ze 2 godziny więc sobie odpuściliśmy. Za to byliśmy też w Gdyni i Sopocie- wszędzie wiało i przelotnie padało. No i odbyliśmy rejs z Gdańska na Hel, a z Helu wróciliśmy pociągiem. Tak więc córcia i statkiem płynęła i pociągiem jechała. W pociągu "ciuch ciuch" robiła;)

Poza pogodą było super. Wynajęliśmy pokój w ośrodku wypoczynkowym "Fala", pokój był duży i bardzo ładny, elegancko urządzony,  nawet jak wstawili nam łóżeczko turystyczne dla córci to było dużo miejsca. Córcia wariowała w swoim łóżeczku i w naszym też. Zasypiała w naszym dużym łóżku, ale potem ją przekładaliśmy do jej.
Na plaży też szaleństwo. Cały czas do wody i do wody chciała, nawet mało się w piasku bawiła żeby rodzice mogli sobie odpocząć. Ale było fajnie;)
Raz poszliśmy na "tańce" zorganizowane w smażalni koło ośrodka- córcia tam szalała na parkiecie, aż nagrodę dostała za taniec. Raz też byliśmy wieczorem na piwie, a tak to wieczory spędzaliśmy w pokoju.

Wyjazd mieliśmy zaplanowany do niedzieli, ale postanowiliśmy go o dzień przedłużyć, żeby nie stać w korkach w weekend i jeden nocleg sobie zrobiliśmy w hostelu w centrum Gdańska. Wieczorem wybraliśmy się na spacer po nabrzeżu. Gdańsk nigdy nie śpi.
Tak lubię to miasto, że chciałabym w nim mieszkać;)
No ale wszystko kiedyś się kończy i trzeba było wrócić do domu. Jak wysiedliśmy przed blokiem córcia nie chciała wchodzić do domu i urządziła płacz przed wejściem- długo nie mogła dojść do siebie.
Ale szybko się przepakowaliśmy i następnego dnia pojechaliśmy na działkę.
A tan słońce i pogoda- córcia w siódmym niebie;) Czysta sielanka.
W sumie to ja mogłabym na tej działce przesiedzieć dwa tygodnie, albo i dłużej. Spokój i cały czas na powietrzu.

W przyszłym roku jeśli nie wyjedziemy gdzieś za granicę, bo tam pogoda gwarantowana, to wybieram dwa tygodnie na działce, na jeden możemy pojechać do Siemian, nad jezioro, tam gdzie byliśmy w zeszłym roku- taka dziura zabita dechami.

A dziś nastąpił powrót do rzeczywistości, no prawie, bo mi trudno się przestawić- jak dziecku;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz